Jak mówić podając? czyli Mały sufler

Ogromnie przepraszam, że się ośmielam, ale proszę mi wierzyć, doprawdy jestem w sytuacji bez wyjścia (chwila przerwy, mająca sprawić wrażenie, że lada moment petent wybuchnie płaczem). W innym wypadku nie śmiałbym nigdy zawracać państwu głowy… Ale proszę państwa wstawić się w moje położenie. Czy to jest moja wina, że jestem nietypowych rozmiarów? Leczyłem się, proszę, tu są zaświadczenia (pokazuje zaświadczenia) na koszt państwa i na mój własny koszt. I co? Efekt widzą państwo przed sobą… w kompletnie znoszonym ubraniu (znów chwila przerwy mająca sprawić wrażenie, że lada moment petent wybuchnie płaczem). W „Cedecie?” — Byłem. W „Domu Dziecka?” — Byłem. Wszędzie już byłem. Na prowincji też byłem. W moim wymiarze? Albo się śmieją, albo z politowaniem kiwają głowami. Ale żeby -zdjęli z wieszaka i zaproponowali: — Może pan spróbuje? — To się jeszcze nie zdarzyło. Nawet takich wieszaków na takie ubrania nie mają. Więc w desperacji myślę sobie: spróbuję. Wejdę i zapytam. Przecież mnie nie pobiją. Najwyżej nic nie odpowiedzą. Zlekceważą. Ostatecznie na to każdego stać. Człowiek w życiu musi od czasu do czasu zaryzykować! Zwłaszcza kiedy ma takie nietypowe rozmiary. Więc jestem. Hal- lo! Czy jest tu w ogóle ktoś? Już z dziesięć minut czekam, stoję samotny.

Witam, mam na imię Adela, znajdujesz się na blogu poświęconym edukacji i rozwojowi. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, mam nadzieję, że dowiesz się tutaj czegoś ciekawego 🙂