NA POCZCIE

Chcąc zamówić rozmowę międzymiastową, petent oświadcza urzędniczce na początku, że pewnie musi się męczyć przy tej centralce aż do wieczora. Jeśli urzędniczka, nie odrywając oczu od centralki, przytaknie, petent kontynuuje swoją wypowiedź załatwiając kolejno: dyrekcję poczty („za marną pensję tyle roboty”), innych petentów urzędniczki („człowiek, jak się czasem przysłucha, co za bzdury ludzie wygadują przez telefon, to aż mu skóra cierpnie, a co dopiero pani”), wreszcie sam telefon jako wynalazek („słychać przez to źle, przerywa, już ja tam wolę napisać list”). Jeśli tylko petent mówi płynnie, w kolejce zaś nie oczekuje zbyt wiele ludzi, istnieją poważne szanse, że treść wypowiedzi petenta zainteresuje urzędniczkę. Jeśli zainteresuje ją w sposób niezwykle żywy, już w dziesiątej minucie swojej wypowiedzi usłyszy petent słowo „słucham”, co z kolei ma go prawo na tyle spoufalić, że proponuje — w dalszej części swojej wypowiedzi — spotkanie na kawie. Jeśli -urzędniczka zareaguje na wypowiedź petenta w sposób o wiele bardziej umiarkowany lub też nie przyjmie zaproszenia na kawę, w odwet za taką postawę petent zamawia rozmowę międzymiastową.

Witam, mam na imię Adela, znajdujesz się na blogu poświęconym edukacji i rozwojowi. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, mam nadzieję, że dowiesz się tutaj czegoś ciekawego 🙂