Nie obrażaj się tak łatwo

Perfekcyjni melancholicy lubią cierpieć, a ten problem znowu koncentruje ich uwagę na sobie i na tym, „jak im ciężko”. Kiedy mój mąż Fred byi nastolatkiem, bardzo wyraźnie przejawiała się w nim natura perfekcyjnego melancholika. Pewnego razu zauważył, że podczas niedzielnego obiadu jest pomijany przy rozdzielaniu dokładek pieczeni. Ponieważ wszyscy w rodzinie lubili pikantne końcówki pieczeni, a Fred czuł się zaniedbywany, zaczął prowadzić „pieczeniową ewidencję”. Robił zapiski każdej niedzieli przez szesnaście tygodni: 12 stycznia: ciocia edie i dick; 19 stycznia: steve i dziadek. …Pewnego dnia matka podczas sprzątania jego pokoju podniosła do góry blat biurka. Tu znajdowała się ta dziwna lista wraz z wszystkimi datami i imionami. Kiedy wrócił do domu i poprosiła go o wyjaśnienie, odpowiedział z zadowoloną miną: „To jest ewidencja tych, którzy dostawali końcówkę pieczeni. Możesz zauważyć, że w ciągu szesnastu tygodni moje imię nie pojawia się ani razu. Teraz mam dowód na to, jak jestem zaniedbywany”. Jego matka, energiczny choleryk, z trudem mogła uwierzyć, że poświęcił czas na zajmowanie się końcówkami niedzielnej pieczeni, ale on znajdował upodobanie w negatywnej prawdzie. Perfekcyjni melancholicy często sami powodują przykre dla siebie sytuacje. Już jako dzieci czują się opuszczeni i zaniedbani. Oto przykład: Podczas Świąt Bożego Narodzenia sześcioletni Joshua miał wyjątkowo zły dzień. Przede wszystkim porównał zawartość swoich paczek z prezentami kuzynki Laury. Stwierdził, że otrzymała więcej. Chociaż Joshua miał nowe ubrania i pościel w Gwiezdne Wojny, łzy spływały po jego policzkach, gdy krzyczał: „Święty Mikołaj bardziej lubi Laurę!”

Witam, mam na imię Adela, znajdujesz się na blogu poświęconym edukacji i rozwojowi. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, mam nadzieję, że dowiesz się tutaj czegoś ciekawego 🙂