Obniż swoje wymagania

Ponieważ perfekcyjni melancholicy bywają wysokie wymagania, muszą doprowadzić wszystko do perfekcji, ale gdy przenoszą te wymagania na innych, cecha ta staje się słabością.
Pewna dziewczyna, towarzyski sangwinik, podczas seminarium wyznała: „Od początku naszego małżeństwa nie zrobiłam ani jednej rzeczy tak dobrze, aby mój mąż, perfekcyjny melancholik, nie musiał jej poprawiać. Kiedy umrę, będę musiała wrócić i zrobić to jeszcze raz, ponieważ za pierwszym razem nie umrę prawidłowo”. Gdy prowadziłam seminarium w Palm Springs, przyszła porozmawiać ze mną pewna bardzo elegancka pani, perfekcyjny melancholik. „Nigdy wcześniej nie słyszałam o temperamentach i jestem ciekawa, czy ta teoria mogłaby wyjaśnić, co jest nie w porządku z moim dziwnym dzieckiem”.
Opowiedziała mi później o „normalnych” wymaganiach panujących w jej domu. Ona, jej mąż i jeden z synów byli perfekcyjnymi melancholikami, czuwającymi nad porządkiem. Na przykład ona układała czasopisma na stoliku idealnie równo, w taki sposób, aby widać było tytuł znajdującgo się pod spodem. Pisma leżały dokładnie pięć centymetrów od brzegu, a na wierzchu zawsze znajdowały się bieżące numery. Nikt nie mógł czytać danego numeru, dopóki nie ukazał się następny, aby zawsze wyglądały świeżo. Pewnego dnia jej „dziwny syn” (który miał wówczas dziesięć lat) wszedł do pokoju dziennego, zepchnął na podłogę wszystkie pisma, wziął jedno z nich, zerwał okładkę, zgniótł ją i rzucił jej pod nogi. Była tak zaskoczona nienormalnym zachowaniem syna, że zamówiła wizytę u psychiatry. Gdy dyskutowałyśmy o tym, powiedziałam jej, że dla perfekcyjnego melancholika normalne znaczy wszystko zapięte na ostatni guzik, ale tego rodzaju stały nacisk wywierany na małego towarzyskiego sangwinika był wystarczający, aby doprowadzić go do szału. Chłopiec nie mógł już dłużej znieść tej sytuacji. Zdolność rozróżniania temperamentów jest nieocenioną pomocą w kontaktach z innymi ludźmi. Ta kobieta miała wysokie wymagania, co było dobre dla niej i dla pozostałych dwóch perfekcyjnych melan- cholików, ale niemożliwe do zaakceptowania dla towarzyskiego sangwinika. Kiedy to zrozumiała, odetchnęła z ulgą: „A ja myślałam, że on jest psychicznie chory”. „Będzie, o ile sytuacja się nie zmieni” – odparłam.

Witam, mam na imię Adela, znajdujesz się na blogu poświęconym edukacji i rozwojowi. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, mam nadzieję, że dowiesz się tutaj czegoś ciekawego 🙂