Oszczędny

Natura perfekcyjnego melancholika nie pozwala na rozrzutność, toteż uwielbia on targować się i okazyjnie kupować. Fred wycina kupony uprawniające do kupna po obniżonej cenie i gromadzi je, czekając na okazję. Gdybym w ogóle tym się zajmowała, po prostu wyrywałabym kupony z gazety i szła do sklepu ściskając w garści brzydkie, postrzępione papierki. W życiu Freda bywają takie doniosłe chwile, gdy posiada on kupon wartości jednego dolara na opakowanie kawy, a supermarket ogłasza właśnie „dni podwójnych kuponów”. Kiedyś był także podwójny kupon w jakiejś puszce i Fred był uszczęśliwiony, że mógł wypić kawę płacąc kilkakrotnie mniej. Towarzyscy sangwinicy nigdy nie korzystają z takich zniżkowych kuponów, natomiast perfekcyjni melancholicy muszą mieć pewność, że otrzymali wszystko, co się im należy. Fred nie tylko kupuje targując się, ale także sprawdza śmieci, żeby upewnić się, czy przypadkiem nie wyrzucam czegoś wartościowego. Stwierdził, że słoik po majonezie może się do czegoś przydać, jeżeli go umyję; banany, które wyrzuciłam, nadawały się jeszcze do przyrządzenia na przykład chleba bananowego; starą szczotką można jeszcze było kilka razy zamieść. Jeśli chcę być pewna, że czegoś nie wygrzebie, muszę pójść do sąsiadki i wyrzucić śmieci do jej kubła. Moja babcia oszczędzała sznurek, miała także cały słoik końcówek opatrzony nalepką: sznurek za krótki, aby go użyć. Pewna moja znajoma o temperamencie perfekcyjnego melancholika każdą resztkę jedzenia pakuje do plastikowego pojemnika i chowa do lodówki. Na wieczku zapisuje zawartość pojemnika i datę. Stawia go z tyłu, przesuwając inne słoiki do przodu. Tak więc zjada resztki w określonym porządku i nic się nie marnuje.

Witam, mam na imię Adela, znajdujesz się na blogu poświęconym edukacji i rozwojowi. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, mam nadzieję, że dowiesz się tutaj czegoś ciekawego 🙂