Petent, obojętnie w jakim wieku, chce opublikować obojętnie jaką książkę

Rewelacji, panie redaktorze, to ja panu nie przynoszę, zwłaszcza jeśli się ktoś nie interesuje tematyką erotyczną. Ale czy ja jestem temu winien, że tak właśnie układało się moje życie — no, niech pan sam powie. Inni, to ja rozumiem, mieli jakieś przygody na morzu, w powietrzu, siedzieli w okopach, deszcz, mróz, upały, a u mnie to tylko łóżko łóżko. Więc już sam nie wiem, czy pan redaktor chciałby czas marnować i to czytać. Czasem to sobie nawet myślałem, żeby co jakiś czas przynajmniej wymyślić jakąś taką historię: to że nieprzyjaciel podcho-dzi, więc ja na strych i ostrzeliwuję się do ostatniego pocisku, albo że stoję przy warsztacie, surowca nie mam, maszyny do obróbki tego surowca też nie mam, tylko te dwie ręce — i co, zaparłem się w sobie i wszystko wykonałem na czas, tak jakbym ten surowiec i maszynę do obróbki miał. Już nawet parę razy coś takiego zaczynałem, ale co z tego, sam widziałem, że mi to zupełnie nie leży. Więc ja znów o tych kobietach, co strona, to jakaś przygoda. Z początku to się nawet wstydziłem trochę tych opisów. Potem, jak ten wstyd siłą woli przezwyciężyłem, pomyślałem sobie znów, że ten, co to przeczyta, gotów nie uwierzyć, że było tego aż tyle z takimi różnymi drobiazgami. Ale co, kłamać będę, że nie było, skoro było? Stylistą to ja na pewno nie jestem — bo i skąd — więc niech mnie przynajmniej autentyzm broni. Więc jak już powiedziałem, to wszystko w szczegółach opisałem, teraz przyniosłem i niech się dzieje, co chce. Przeczyta to ktoś tu czy nie przeczyta— wszystko mi jedno, najważniejsze — i o to tylko proszę — aby przypadkiem ktoś poniżej osiemnastu lat nie dostał tego maszynopisu do ręki. Nie jestem wielkim purytaninem, ale wie pan redaktor — wszystko ma swoje granice.

Witam, mam na imię Adela, znajdujesz się na blogu poświęconym edukacji i rozwojowi. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, mam nadzieję, że dowiesz się tutaj czegoś ciekawego 🙂