Petent zabiega o przeprowadzenie kontroli

Być może, moje podanie jest trochę niecodzienne, nie wykluczam tego, ale ja już dłużej nie mogę i dlatego przynoszę tu to podanie. Chodzi mi zresztą o coś, co na pewno leży w ramach możliwości instytucji, a mianowicie o skontrolowanie mnie. Pracuję już tutaj dosyć długo. W czasie kiedy tu pracuję, inni koledzy byli już po kilka razy kontrolowani, w stosunku do niektórych wyciągnięto już nawet, w wyniku tej kontroli, daleko idące konsekwencje, a ja traktowany jestem zupełnie tak, jak gdyby mnie w ogóle nie było. Mnie przy każdej kontroli z reguły omija się, nie zauważa, opuszcza. Ostatecznie mam prawo wiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Jeśli dlatego, że nie trzeba nawet kontroli przysyłać, żeby wyciągnąć wobec mnie odpowiednie konsekwencje, to dlaczego się ich nie wyciąga? Jeśli dlatego, że to, co robię, jest tak mało ważne, że w ogóle nie warto sobie głowy zawracać, to po co mnie się w ogóle tu trzyma? Przez pierwszy okres pracy rozumiałem, nowy człowiek, nie ma jeszcze potrzeby kontrolować go. Potem pocieszałem się: bez nerwów, spokojnie, na ciebie też pewnego dnia przyjdzie kolej. Ale jak długo można się pocieszać? Więc po okresie pocieszania się zacząłem się zamartwiać. Coś w tym musi być na rzeczy, że mnie jeszcze nie kontrolują — pytanie tylko, co? Z zazdrością patrzyłem na kolegów już skontrolowanych, zazdrościłem nawet tym, wobec których wyciągnięto konsekwencje. Oni to mają już z głowy. A ja mam to wszystko jeszcze przed sobą i co najgorsze — zupełnie nie wiadomo kiedy. Nieustannie robiłem rachunek sumienia: okólniki czytam od deski do deski.

Witam, mam na imię Adela, znajdujesz się na blogu poświęconym edukacji i rozwojowi. Bardzo serdecznie zapraszam Cię do lektury moich wpisów, mam nadzieję, że dowiesz się tutaj czegoś ciekawego 🙂